Fragmenty

Trad. Dorota Jędraś { POENA DAMNI: THE TRILOGY }

Dimitris Lyacos – ur. 1966 r., dramaturg i poeta, autor trylogii Poena Damni (Z213: Exit, Z ludźmi z mostu, Pierwsza śmierć), której fragmenty znajdziecie poniżej. Zapraszam Was do zapoznania się z artykułem na temat autora w Wikipedii, gdzie możecie poczytać o samym autorze, a także na oficjalną stronę D. Lyacosa, gdzie znajdziecie przekład fragmentów Trylogii na inne języki, odczyty autora, artykuły, które nawiązują do jego twórczości itd. Autor zapraszany jest na sympozja i odczyty głównie do Stanów Zjednoczonych, gdzie jego Trylogia została niezwykle dobrze przyjęta przez środowisko literackie, ale także pojawia się na literackich festiwalach w czołowych miastach Europy. Jego teksty zostały już przetłumaczone  na m.in. j. angielski, hiszpański, niemiecki, francuski, portugalski, gruziński, obecnie trwają prace nad przekładem na j. włoski, rosyjski i chiński. Ostatnie wydanie Trylogii w języku angielskim regularnie zajmuje pierwsze miejsce na listach najlepiej sprzedających się książek greckich w USA, Wielkiej Brytanii i Kanadzie. W 2016 r. Lyacos trafił na strony Historical Dictionary of Postmodern Literature and Theater.

Teksty Lyacosa trudno przyporządkować do konkretnego gatunku, jako że przekraczają wszelkie granice gatunkowe. Z213: Exit często przyjmuje formę narracyjną, mieszając poezję z prozą. Tekst jest zbudowany z szeregu fragmentarycznych haseł zapisanych w fikcyjnym dzienniku rejestrującym doświadczenia bezimiennego bohatera podczas podróży w stronę nieznanej krainy. Mężczyzna został wypuszczony lub uciekł z jakiegoś rodzaju zamknięcia, przypominającego szpital, więzienie, getto. Po drodze bohater zagłębia się w niemal religijne, mistyczne poszukiwania, podczas gdy, jednocześnie, narasta w nim wrażenie bycia śledzonym.


Druga część trylogii, Z ludźmi z mostu, nawiązuje formą głównie do dramatu. Akcja toczy się pod mostem nieopodal dworca, gdzie grupa osób odgrywa sztukę, opierającą się na historii bohatera przypominającego Gerazeńczyka zniewolonego przez demona z ewangelii św. Marka, żyjącego na cmentarzu, dręczonego przez demony i zadającego sobie krzywdę. Wchodzi on do grobu swej zmarłej kochanki chcąc otworzyć trumnę, w której znajduje się jej ciało, nietknięte przez rozkład.


W trzeciej części Trylogii (Pierwsza śmierć), mamy do czynienia z mocno lirycznym typem poezji, obrazującym rozkład i końcową apoteozę ciała.


Z213: EXIT

te imiona i tak mnie znaleźli. Po przewiezieniu mnie zostałem jakiś czas a później mnie zabrali to był budynek z czterema sekcjami duże podwórza i pokoje byli tam pozostali ludzie cztery sekcje oddzielne nie tak blisko morza. I czasem jadaliśmy razem na środku kawałek drewna z odciętymi gałęziami od góry otwór na dym i popiół rozsypany na podłodze czarne plamy i popiół. Przez szczeliny w ścianach docierało trochę wody i czasami mogłeś zapytać i pójść się z kimś spotkać, kiedy czasami wieczorem nie było prądu, a my siedzieliśmy w milczeniu w ciemnościach               ale oddziały, które nie były ze sobą połączone                trzech czterech pięciu z nas lubiło się lecz większość z nas miała w którymś momencie umrzeć wszyscy i ja i wtedy krzyczeli ci, którzy wierzyli inni nie mieliśmy do tego prawo i było nas we wszystkich tych sekcjach około tysiąca i każdego dnia przychodził ktoś z personelu z listą i w drzwiach którymi tyle co wszedłeś drzwiach wejściowych stali i wołał by wyszli na zewnątrz, wzywali ich wtedy brali ich stamtąd i zostawało dziesięciu tu piętnastu tam w zależności od oddziału i zabierali ich do specjalnego miejsca od wieczora wcześniejszego dnia i następnego dnia rano przychodzili i ich stamtąd brali i jakbyś słuchał w momencie kiedy wchodzili do środka i wykrzykiwali imiona usłyszałbyś wtedy jak nas żegnają było nas około dwóch tysięcy. I żegnali nas teraz ja z wszystkimi innymi i żegnają nas i usłyszałbyś jak dudni to miejsce od pożegnań. A później wychodzili na zewnątrz wsiadali do samochodu i jechali od tyłu było morze i jechali. I jak tylko wyjechali słyszałeś ludzi jak krzyczą stamtąd z samochodu z morzem w tyle nie było to zbyt daleko to było z tyłu tam gdzie kopali doły i gdzie woda docierała od czasu do czasu i miasto budziło się od tego ryku. I kazali im wchodzić do dołów. To co najczęściej przychodzi do głowy. Krzyk docierał aż do ostatnich domów miasta tam gdzie był mur i wszyscy rozumieli. Niektórzy zbliżali się do dołów i odchodzili i to nie było przed nami ukrywane to działo się na naszych oczach ale nikt nic. Niemal całe miasto. I w tym momencie nie do opisania kiedy schodziłem wczoraj o północy i widziałem jak ich wiozą ciężarówką w stronę morza.

(...)


Nowogrecka

other excerpts of POENA DAMNI: THE TRILOGY

See details of book:
POENA DAMNI: THE TRILOGY